- 9 lutego 2001
- #1
miaucz
Członek TCS
Alfa Kot- Dołączył
- 8 lutego 2001
- Wiadomości
- 547
- Purpura
- 1
- Lokalizacja
- Jacksonville na Florydzie
Cóż, dawno temu w odległej galaktyce mieszkałem z moją dziewczyną (wówczas) w Orlando. Chciała kociaka, ale ja nie lubiłam kotów! Nie mogę w to uwierzyć, co? Zaufaj mi, ja nie mogę po tym, jak byłem katyfikowany przez ostatnie 7 lat. Cóż, niechętnie się zgodziłem i poszliśmy do mieszkania współpracowników. gdzie jej kot właśnie wypił litr 3 pięknych lil' Calicos. Cóż, moja dziewczyna wybrała jedną (a może powinnam powiedzieć, że wybrała nas), a Kathy włożyła ją do koszuli na drogę do domu. Cóż, ten mały kotek, który wkrótce otrzyma imię Tiffany, spojrzał na mnie i powiedział „miau”. Cóż, to wystarczyło. Odtąd to nie był kot Kathy, ale mój. Kathy była strasznie zazdrosna, bo Tiffanny spała na MOJEJ piersi. „Ale kochanie, masz małe górki, więc nie może tak łatwo położyć się na twojej klatce piersiowej”. Cóż, to nie pomogło. Kochałem Tiffany (i Kathy) całym sercem i duszą i obie były moimi pierwszymi miłościami (pierwsza miłość kobieca i pierwsza miłość do kota). Niestety, ta pierwsza historia nie miała szczęśliwego zakończenia, co do dziś mnie zasmuca. W trudnym okresie w naszym związku zadzwoniła do rodziców, żeby po nią przyjechali, a wychodząc, mieli wypadek, w wyniku którego Kathy przez miesiąc była w śpiączce i częściowo uszkodziła mózg. Z Tiffany wszystko w porządku, ale wypadek zatrzymał Kathy i Tiffany w Karolinie Południowej, a mnie na Florydzie. Następną rzeczą, jaką słyszę, jest to, że Kathy zabrała Tiffany do szału. WŚCIEKŁAM SIĘ!!!!!! Powiedziałem jej, że mogę jej wybaczyć złamanie mi serca, ale nigdy nie wybaczę jej zabicia naszego dziecka (miejmy nadzieję, że ktoś adoptował Tiffany). Robiła to przez 6 miesięcy, kiedy nie rozmawialiśmy. Od tego czasu nasze życia już się nie połączyły i nadal od czasu do czasu dostaję telefon od Kathy. I chociaż Tiffany już dawno nie żyje, wciąż mruczy w moim sercu.
Cóż, przeprowadziłem się do Jacksonville i tymczasowo mieszkałem w pokoju z moją najlepszą przyjaciółką w jej domu, a ona miała 2 koty, Tammy i Delilah. Cóż, Delilah była tą grubą, czułą syjamką, która po prostu uwielbiała mnie, a ja ją. Wieczorem kładłem ją do łóżka, a kiedy się budziłem, znajdowała się w tym samym miejscu pod moim ramieniem. To właśnie w tym czasie, gdy moje serce uzdrowiło się po Kathy, nawiązałam więź z Delilah. Delilah została MOIM kotem i błagałam Laurę, aby mi ją oddała, gdy tylko stanę na nogi i znajdę własne miejsce. Delilah UWIELBIŁA kąpać moje owłosione ramiona, a Laura mówiła mi: „Nie słyszę telewizora przez to całe lizanie”. Delilah lizała, lizała i lizała, aż jedno ramię zrobiło się ostre i musiałem ją obracać, żeby mogła przygotować drugie ramię. Na długo przed tym, jak ponownie stanęłam na nogi, Delilah (w wieku ponad 16 lat) poważnie zachorowała ze starości, a końcowym rezultatem było to, że cierpiała między innymi na cukrzycę. Nadszedł jej czas i weterynarz pozwolił nam na kilka chwil sam na sam, a Laura i ja histerycznie płakałyśmy, ściskając Delilah. Tuliłem ją w ramionach jak dziecko, a ona po prostu tam zostawała i pozwalała mi ją nosić, mrucząc. Cóż, ostatnim razem z nią zaczęła mruczeć i po prostu STRACIŁEM! Praktycznie krzyczałam. W końcu lepiej było przeżyć ostatnie kilka miesięcy w agonii, niż ona. Z pudełka po butach zrobiliśmy trumnę z jej zdjęciem i odprawiliśmy pełne łez nabożeństwo na podwórku, gdzie została pochowana. Laura miała się przeprowadzić, ale czuliśmy, że skoro to właśnie tam Delilah po raz pierwszy przyszła na świat, to właśnie tutaj powinno znajdować się jej miejsce spoczynku. Do dziś, 5 lat później, kiedy mijam ten dom, nigdy nie zapominam opuścić okna i krzyknąć „HI DELILAH”. Jestem pewien, że obecni mieszkańcy zastanawiają się, kim jest ten wariat, który krzyczy przez okno samochodu i kim do cholery jest Delilah?
Przejdźmy kilka lat do przodu, do momentu, gdy mieszkałam z przyjaciółmi na kilka tygodni przed przeprowadzką do własnego mieszkania (to są moi przyjaciele, którzy są rodzicami mojego siostrzeńca Nickademusa i siostrzenicy Belli). Wracają do domu z pudełkiem i każą mi przyjść na górę do swojego pokoju. Kiedy to zrobiłem, otworzyli pudełko i wyszedł ten MAŁY kotek w smokingu, który spojrzał na mnie i powiedział „MIUU”. Byłem SZCZĘŚLIWY! Mój pierwszy syn jako samotny ojciec i ja nazwaliśmy go Sokrates. Każdej nocy spał na mojej klatce piersiowej i DO DZIŚ nie możemy zasnąć bez zabawy w „złap rękę pod kołdrę”. Właściwie to nie mogę już spać bez kota. Czy to żałosne czy co?
Cóż, około 9 miesięcy później, kiedy zbliżały się Święta Bożego Narodzenia w 98 Socs i ja (wraz z moją współlokatorką) mieszkaliśmy razem w porządku i cieszyliśmy się miłą relacją ojciec/syn. Poszedłem na przejażdżkę z Laurą i w jej sąsiedztwie zobaczyliśmy tabliczkę z napisem DARMOWE KOCIAKI ŚWIĄTECZNE! Cóż, oboje będąc katyfikowanymi, przestaliśmy. Powiedziałem Laurze: „Teraz słuchaj, NIE kupię kolejnego kota, więc TY musisz się powstrzymać, kiedy zobaczymy te urocze kociaki” (powinienem był wiedzieć lepiej, niż brać kogoś, kto ma tak dużego kota jak ja). Wchodzimy więc do domu rodzinnego, w którym ta słodka 12-letnia dziewczynka od urodzenia kochała ten litr 8 kociąt i nawet WSZYSTKIM nadała im imiona. Na tym krześle leżało mnóstwo maleńkich stópek, maleńkich uszu i malutkich ogonków. Tylko jeden wielki stos najsłodszych małych kociąt. Cóż, ten w samym środku tej sterty spojrzał W PRAWO na mnie i powiedział (tak, zgadliście) „MEOOOW”. Cóż, Laura pochyla się i szepcze: „Słuchaj, on mówi: «Tato! Tato!” Czy naprawdę muszę ci opowiadać, co stało się potem?
A Sokrates się wkurzył, kiedy przyniosłem do domu tego kociaka. Jest nawet zdjęcie z pierwszego dnia, na którym siedzę na kanapie z Tigerem Jonesem (tak jak w Indiana Jones i Spielberg to mój ulubiony filmowiec ORAZ dziewczynka nazwała go Tiger Jones, więc nie mogłam tego zmienić) uśmiecham się do kamery, a Sokrates stoi na kanapie i wpatruje się we mnie, jakby chciał powiedzieć: „Ty żałosny!”. Zapłacisz za to”.
Dziś mieszkam sama z dziećmi i kiedy wchodzisz do mojego domu po raz pierwszy, widzisz tabliczkę z napisem: TEN DOM JEST W CAŁOŚCI UTRZYMANY DLA WYGODY I KOMFORTU MOICH KOTÓW.
Czy to nie prawda! To nie jest MOJE mieszkanie. to ICH i żartują z mojej obecności w ICH domu. Jestem niewolnikiem moich ROZPUSZCZONYCH kotów, a oni mają mnie dokładnie tam, gdzie chcą: jem im z łap!
Wiem, że pierwsza połowa tej historii jest smutna, ale chciałam tylko podzielić się historią mojego kota, abyście zrozumieli, co sprawiło, że jestem kotyfikowanym samcem na wskroś. Trzymam nawet w samochodzie torbę z jedzeniem, żeby móc je nakarmić, gdy zobaczę bezdomne zwierzęta. Właściwie to chcę na jeden dzień zamienić się miejscami z moimi kotami i pozwolić NIM przyjść do pracy, a mnie pozwolić zostać w domu i pozwolić się rozpieszczać. Sokrates i Tygrys są nieruchomymi kotami na całe życie (z wyjątkiem sytuacji, w których mogą wypchnąć moskitierę i spaść na trawę).
Pozwól mi usłyszeć twoje historie? Jestem naprawdę ciekawy. Mam nadzieję, że mój nie był zbyt smutny, gdy tam przyszedłem.
>^..^< Meowfully
MeowMan (Chuck)