• 7 lutego 2001
  • #1
NA NA N

natalia

Członek TCS
Kotek
Dołączył
7 lutego 2001
Wiadomości
2
Purpura
1
Mam nadzieję, że ktoś, kto miał podobny problem, będzie w stanie mi pomóc. Mam 14-letniego kota, u którego w lipcu ubiegłego roku zdiagnozowano nadczynność tarczycy. Przez ostatnie 13 lat (mam tego kota od urodzenia, a miałam 10 lat. To moje dziecko!) mój kot nie miał absolutnie żadnych problemów zdrowotnych. Nie zauważyłam niczego niepokojącego u mojego kota, ale przyjaciele i rodzina, którzy nie widywali go codziennie, twierdzili, że wygląda, jakby tracił na wadze. Po kilkukrotnym powiedzeniu mi tego, zdecydowałem się zabrać go do weterynarza. Weterynarz przeprowadził badanie psychiczne i pełne badania krwi, które wszystko wyszły w normie, z wyjątkiem bardzo wysokiego odczytu tarczycy. Następnie weterynarz przepisał mu Tapazole i od tego czasu mój kot jest tylko chory. Około 2 tygodnie po rozpoczęciu leczenia mój kot miał łagodny atak padaczki. Tego wieczoru zabrałem go do weterynarza, który dał mu fenabarbitol do czasu, aż następnego ranka mogliśmy zabrać go do zwykłego weterynarza. Weterynarz, który regularnie go leczył, stwierdził, że napad był spowodowany drastycznym spadkiem poziomu tarczycy (zwiększył się z 10 do 6), więc zmniejszyła mu dawkę. Na Tapazole mój kot był zupełnie innym kotem. Popadł w paranoję, a jego włosy były stale matowe i sterczały mu na plecach. To tylko niektóre ze zmian. W każdym razie pozostał taki aż do grudnia ubiegłego roku, kiedy naprawdę zrobiło mu się źle. Na kilka dni przed sylwestrem mój kot zaczął wymiotować i poważnie się odwodnił. Nie jadł, nie pił i wymiotował przynajmniej 10 razy dziennie. W Nowy Rok trafił do szpitala, założył kroplówkę i odstawił Tapazole i od tego czasu stał się kotem, jakim zawsze był. Właściwie znowu się bawi, biega, chowa się pod stołami, żeby móc łapać przechodzących ludzi itp. Mieliśmy zabrać go z powrotem do gabinetu weterynarza, gdy jego stan się poprawi, aby mogła ponownie sprawdzić jego tarczycę i przepisać mu leki, ale po zobaczeniu różnicy chyba nie mogę. Weterynarz powiedział na początku, że brak leku prawdopodobnie zakończy się śmiercią, ale nie wiem, czy mam serce go ponownie podawać. Więc moje pytanie brzmi; czy ktoś jeszcze miał kota z nadczynnością tarczycy i problemami z lekami. To moje dziecko i nie chcę go skrzywdzić zmuszając do zażywania leków, ale nie chcę też zrobić mu krzywdy ani skrócić mu życia nie dając mu nic na ten problem. Wszelkie sugestie będą mile widziane. Po prostu nie wiem co robić. Dzięki.