• 3 marca 2001
  • #1
NA NA D

smocza kraina

Członek TCS
Kotek
Dołączył
3 marca 2001
Wiadomości
1
Purpura
Lokalizacja
Missouri
Mam trzyletnią kotkę, którą tego lata adoptowaliśmy z lokalnego schroniska dla zwierząt. Jest wysterylizowana i pozbawiona pazurów. Schronisko było wspaniałe, udzielało wskazówek dotyczących zachowania itp., więc całkiem dobrze ją zaaklimatyzowaliśmy. Wprowadzając ją do naszego domu rodzinnego i powoli, przejście przebiegło cudownie. Ale potem zauważyliśmy, że zaczęła oddawać mocz na dywany w pokoju, w którym znajdowała się jej kuweta. Zabrałam ją do weterynarza, wykluczyłam problemy zdrowotne, skonsultowałam się z behawiorystą i wyczyściłam wszystkie zaznaczone miejsca. Przenieśliśmy jej kuwetę i przyjęliśmy zasadę, że codziennie zgarniamy kuwetę, nie przeszkadzając jej, zapewniając jej wyłączny dostęp do prywatności w kuwecie itp.

Jednak około dwa tygodnie temu zaczęłam zauważać więcej „plam” w domu i pomyślałam, że to wina mojej nadmiernie aktywnej ciążowej wyobraźni. Uklęknąłem więc na rękach i kolanach i poczułem zapach, który był wystarczający, że zaczęła „zaznaczać” miejsca w całym domu. Wydaje się, że nie ma oczywistego powodu ani wyboru dla tych miejsc. Będzie oddawała mocz za kanapą w łazience na koszulę mojej córki w rogach itp. itd. Już nie mam siły. Dokładnie wyczyściliśmy wszystkie te miejsca, a nawet zamknęliśmy ją w pokoju, w którym znajduje się tylko kuweta, teraz zbieramy dwa razy dziennie i mamy złamane serca. NIE MOGĘ mieć kota w domu, który wszędzie oddaje mocz. Teraz nie śmierdzi, ale wiem, że tego lata będzie. Zabrałem ją teraz do weterynarza i nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Żadne nowe stresy ani zasadzki na kuwety nie uprzedziły tych epizodów.

Teraz stoję przed trudną decyzją... Nie mogę jej po prostu wyrzucić na zewnątrz. Mieszkała w domu, poza tym, że poprzedni właściciele pozbawili ją pazurów, czyniąc ją bezbronną do życia na zewnątrz. Nie mogę jej oddać komuś, wiedząc, że ma problem behawioralny i że nie wszyscy miłośnicy zwierząt są tak wyrozumiali jak ja. Moje dzieci i ja jesteśmy do niej bardzo przywiązani i myśl o oddaniu jej z powrotem do schroniska wywołuje we mnie łzy za każdym razem, gdy o tym myślę.

POMOC!!!! czy istnieje rozwiązanie, którego nie widzę? Czy jej zachowanie kiedyś się skończy?....