- 19 grudnia 2000
- #1
wndrkn
Członek TCS
Kotek- Dołączył
- 19 grudnia 2000
- Wiadomości
- 14
- Purpura
- 1
- Lokalizacja
- Connecticut
Jestem nowy na tym forum, więc bardzo się cieszę, że tu trafiłem. Potrzebuję pomocy. Sprawdziłem archiwa, aby sprawdzić, czy odpowiedzi na te informacje zostały udzielone. Jak dotąd nic, więc proszę mi wybaczyć, jeśli powtórzę już omówione terytorium. Przepraszam też, że to długa historia.
Pracowałem nad wprowadzeniem nowego kota (1-letnia bezdomna i niedawno wysterylizowana samica o imieniu Pumpkin - szylkret) mojemu staremu kotu (4-letnia wysterylizowana kotka o imieniu Boo). Zrobiłem to, co zasugerował weterynarz, powoli przedstawiając je sobie nawzajem, trzymając je oddzielnie przez jakiś czas itp. W końcu przedstawiłem je pod nadzorem, w sposób nie zagrażający (tj. nie w porze karmienia). Dynia, która jest najbardziej czułym kotem w stosunku do ludzi, jakiego kiedykolwiek spotkałam, stała się bardzo agresywna w stosunku do mojego starego kota.
Zdecydowałem, że skoro nie doszło do rozlewu krwi, dam im dogadać się. Trzymałem je oddzielone od czasu do czasu „spotkaniami”. Potem zdecydowałem się wypuścić je same, bez nadzoru. Boo stała się bardzo nieszczęśliwa – sikała w miejscach, w których nie powinna płakać, była cały czas zdenerwowana i trzymała się mnie tak blisko, jak tylko mogła. Zdecydowałem, że nowy kot musi znaleźć nowego właściciela. Niestety nikogo nie znalazłem. Wysterylizowałem Dynię... teraz sytuacja się odwróciła.
Boo (stary kot) będzie walczył i przegania drugiego kota. W rzeczywistości Pumpkin wykazuje oznaki bycia jej uległą. Ale nie wiem jak ich zostawić samych, bo próbowałam tego przez kilka godzin, będąc na zakupach, a kiedy otworzyłam drzwi, Boo wystrzelił z nich!!! Jest kotem domowym i nigdy wcześniej tego nie robiła (z wyjątkiem jednego lub dwóch razy, kiedy byłem poza domem na dłuższe wycieczki).
Nadal trzymam je oddzielnie, kiedy mnie nie ma, chociaż kiedy jestem w domu, są blisko siebie. Czy ktoś ma sugestie, jak powinienem postępować? Czy powinienem po prostu ugryźć kulę i pozwolić im się do siebie przyzwyczaić 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu?
Przepraszam za długi post, ale relacja między nimi ciągle się zmienia!!
Dziękuję bardzo za cierpliwość.
Wendy