Fluffy'ego nie ma już od 3 dni....od soboty. Poranek. Martwię się i nie mogę przestać o tym myśleć. Obawiam się, że może wpełzła do silnika jednego z naszych pojazdów, gdy było ciepło, i mogliśmy niechcący odjechać z nią. Nie wiem, co mam robić, poza modlitwą o jej powrót. Była jedną z moich ulubienic i to wprawia mnie w wielką depresję... Proszę, módlcie się za nią. Mam nadzieję, że jeśli nadal żyje, uda mi się ją jakoś odnaleźć.