- 20 stycznia 2001
- #1
suka
Członek TCS
Młody kot- Dołączył
- 20 stycznia 2001
- Wiadomości
- 42
- Purpura
- Lokalizacja
- Long Beach w Kalifornii
Mam 2 kocięta niebieskie syjamskie, brata i siostrę, w wieku 5,5 miesiąca. Mam ich od około 3 tygodni i są absolutnie nierozłączni, ciągle do siebie dzwonią, gdy są osobno. Oboje są nieśmiali (niezbyt dobrze czują się w towarzystwie ludzi... trochę ja), ale zaczynają się rozkręcać i są bardzo słodcy, łagodni i kochający, zwłaszcza Bellę. Dzisiaj zabrałem Bellę i Maxa na pierwszą serię zastrzyków i poinstruowałem Maxa, że Bella nie jest jeszcze wysterylizowana. Był oddzielony od niej od 8:30 dzisiejszego ranka do około 16:00. Przywiozłem ją do domu, a ona płakała i szukała go godzinami, aż zasnęła. Kiedy przywiozłem go do domu, spodziewałem się ponownego spotkania w miłości, ale to, co zastałem, było okropne. Syczy, warczy i atakuje go za każdym razem, gdy próbuje się do niej zbliżyć. Ona także będzie za nim podążać i syczeć. Nie pozwala mu jeść ani korzystać w spokoju z kuwety. Zmęczyło mnie próbowanie ich rozdzielenia i martwię się, że go skrzywdzi - więc je rozdzieliłam, ale teraz ona wali w drzwi (brutalnie) i syczy. Tymczasem Max leży po drugiej stronie drzwi i grucha ją.
Czy sądzisz, że zareagowała na lek... czy też jest naprawdę zdenerwowana (MAD), że zostawił ją na tak długo?
Czy ktoś widział tego typu zachowanie? Jest to całkowita zmiana osobowości.
Pomóż Moniko...