Mój 6-miesięczny kot ZOE ma zaparcia już od prawie 2 miesięcy. Na początku weterynarz myślał, że to wirus i kazał mi przeczekać. Po miesiącu postanowiono podać jej antybiotyki „na wszelki wypadek”, które nie pomogły. Teraz weterynarz mówi, że może to być alergia, chociaż nie jest do końca pewna. Jednak w leczeniu alergii stosuje się sterydy, które działają immunosupresyjnie. Taaak… jeśli weterynarz miał rację za pierwszym razem i rzeczywiście jest to wirus, stan mojego kotka byłby znacznie gorszy i być może ryzykowałoby to poważniejszą chorobą układu oddechowego, taką jak zapalenie płuc. Naprawdę chciałbym zobaczyć, jak jej stan się poprawia, ale nie chcę pogorszyć jej stanu poprzez „eksperymentowanie” z różnymi metodami leczenia. Czy ktoś ma jakąś radę?