- 7 grudnia 2000
- #1
chrząszcz
Członek TCS
Kotek- Dołączył
- 7 grudnia 2000
- Wiadomości
- 7
- Purpura
- Lokalizacja
- Vancouver BC
W każdym razie zastanawiałem się, czy ktoś ma z tym jakieś doświadczenia: mój kot miał sporadyczne ataki. Nie miał ich od półtora miesiąca, ale od jakiegoś czasu zdarzały się dość często. Weterynarz zrobił badania krwi i w ogóle, ale nic nie znalazł.
Kiedy faktycznie byłem świadkiem napadów, zaczynały się od wykrzywienia ust, a potem zwykle kończyły na boku. Raz spadł z łóżka, a innym razem musiałem go podnieść zesztywniałego i konwulsyjnego i przenieść na podłogę z dużego krzesła, na którym siedział – martwiłem się, że poduszki ograniczają przepływ powietrza.
Spazmy były wszechogarniające. Każdy mięsień w jego ciele napiął się, a łapy zaczęły machać cepami. Jego oddech był naprawdę ciężki i miał wrażenie, że ostrzy pazury na dywanie. Właściwie to właśnie to mnie obudziło, gdy zdarzyło się to po raz pierwszy – pomyślałem, że jest „zły”, a biedne dziecko było w grand mal! Straciłby też całą kontrolę nad pęcherzem i śliniłby się po całych łapach. Zrobił się niezły bałagan i musiałam go dokładnie wytrzeć, gdy jego oddech wrócił do normy – co często trwało około 5 minut. Sam napad trwał około 60-90 sekund, po czym podnosił oczy z wielkimi oczami, prawdopodobnie przerażony, a gdy jego oddech się uspokoił, minęło kolejne 5 minut, zanim mógł wstać. A potem jadł z miski i przez jakiś czas spał.
W każdym razie nie miał żadnego od jakiegoś czasu. Wahałem się, czy podać mu fenobarbitol, ponieważ nie wiedzieliśmy, co jest przyczyną problemu, a ponieważ częstotliwość stosowania spadła wkrótce po rozpoczęciu leczenia, zdecydowałem się go zostawić, chyba że sytuacja się zmieni.
Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie, bardzo proszę o opinie! No i ma dopiero około trzech lat. Nie wiem nic o jego pochodzeniu ani o tym, czy w jego rodzinie zdarzały się podobne zdarzenia, kiedy pojawił się u mnie podczas pierwszych opadów śniegu (w Ottawie). Ale chętnie poznam więcej informacji...
Dzięki!