- 21 stycznia 2001
- #1
jpfuzz
Członek TCS
Kotek- Dołączył
- 21 stycznia 2001
- Wiadomości
- 2
- Purpura
Przez większość czasu, gdy jestem w domu, Olivia pozostaje albo pod łóżkiem, albo na kanapie. Przemyka się po krawędziach pokoju, a czasami siada obok mnie na kanapie i pozwala mi ją głaskać, jeśli nie patrzę na nią ani nie rozmawiam z nią. Czasami znowu usiądzie mi na kolanach tylko wtedy, gdy będę udawać, że jest niewidzialna. Jeśli uznam jej obecność, natychmiast ucieka i ponownie się chowa. Jeśli w mieszkaniu jest jeszcze ktoś inny, może się ona nie pojawić. Jednak przed snem
leży na łóżku obok mnie, przytulając się tak blisko, jak tylko może, ciesząc się głaskaniem… dopóki nie zmienię pozycji, a potem jej nie ma. Żaden kot nie przyjdzie, kiedy go wołam, chyba że otwieram puszkę z jedzeniem lub smakołykami i nie chcę dawać mu zbyt wielu dodatkowych smakołyków. Znam dziewczynę, która je wychowywała i wiem, że nie zrobiłaby niczego, co mogłoby je przestraszyć lub zagrozić, i nie pozwoliłaby na to nikomu innemu. Nigdy wcześniej nie ratowałam dzikich kotów. Czy to normalne zachowanie i co mogę zrobić, aby zapewnić im większy komfort? Oboje dobrze jedzą i piją. Z kuwetą nie ma problemów. Zabawek jest mnóstwo i spędzamy czas na zabawie. Niedawno Rusty spędził cały dzień chodząc po domu, jodłując ile sił w płucach. Czytałam, że wszystkie te zachowania są oznaką stresu. Doprowadzenie Olivii do punktu, w którym jest tak samo towarzyska jak ona, wymagało dużo pracy i namawiania, a Rusty znacznie się uspokoił po hiperkuli energii, jaką był, kiedy tu przybył po raz pierwszy. Po trzech miesiącach, czym ci mali chłopcy mogli się stresować?